Ja, zwana również Odonatą - Haftuję, wariuję, dekoruję!

Wpisy z tagiem: kolczyki

czwartek, 10 listopada 2011
Kolejne kolczyczki haftowane
Kilka dni temu udało mi się skończyć krzyżykowe kolczyki, o których już wspominałam. Kolorystycznie podobne do pierwszych tego typu jakie zrobiłam i już kilka osób, którym je pokazałam stwierdziło, że przecież już je widzieli ;]
Ale zapewniam te są nówki sztuki, dopiero zeszły z warsztatu.



Na zdjęciu nie bardzo widać, ale są tu użyte dwie metalizowane mulinki - fioletowa i taka fikuśna złoto-żółto-zielona (ta druga DMC- jedyna w moich zbiorach, cena przerażająca! I nie bardzo rozumiem czemu, haftowało się tak samo beznadziejnie jak połowę tańszą inną metalizowaną :P)



Słabe te zdjęcia wyszły, za co przykro mi ogromnie, ale nic nie poradzę ;)
Pozdrawiam ;)
sobota, 05 listopada 2011
Dziś się pochwalę nowymi kolczykami.

Na dobrą sprawę po prostu przyczepiłam koraliki do bigli i na tym koniec mojej twórczości :P Uważam, że ciężko to nazwać własną robótką, bo inna sprawa gdyby było więcej elementów, jakieś kombinacje, świry-bajery... A tu takie hop-siup i kolczyki, banał :P

Ale i tak są fajniutkie i mi się przydadzą.

Nr 1. Czarne kulki z białymi żyłkami - agat antyczny.
Na zdjęciach nie całkiem widać jaką mają fajniutką fakturę, a szkoda.



U znajomej mojej mamy zamówioną mam z nich bransoletkę.
Jak trafiłam na te koraliki na stoisku, to stwierdziłam, że przecież przydadzą mi się do niej kolczyki.



Jest to dosyć ciężki kamień, ale za to bardzo elegancko się prezentuje. Nawet w moim marnym wykonaniu :P
Nie mogę się doczekać aż dostanę bransoletkę :)

A tu w uchu:


Nr 2. Lekkie czarno-białe kulki z metalowymi rozetkami.



Te koraliki pochodzą z naszyjnika, który dostałam kiedyś gratis do swetra. Był paskudny (oprócz tych ładnych kulek było kilka rodzajów aluminiowego łańcucha - wszystko zionęło kiczem i tandetą na kilometr) a do tego był zbyt krótki, ale całe szczęście go nie wyrzuciłam.



Ogólnie, to jakoś słabo mi idzie ostatnio kończenie zaczętych robótek. Dwie pary kolczyków są w trakcie wytwarzania (z czego jedne - haftowane już chyba drugi tydzień) i nie widać końca.... Musze się ogarnąć!
środa, 19 października 2011
Dawno mnie nie było :P
Ale ciągle coś. Najpierw melodramat. Dlaczego kobiety i mężczyźni myślą w zupełnie inny sposób?? To wiele utrudnia. Potem zrobiłam sobie długi weekend, bardzo imprezowy, aż za bardzo :P A na studiach zaczyna się robić lawina naukowa... Także szaleństwo.
Na robótki jakoś czasu brakuje. Zwłaszcza, że w wolnych chwilach siedzę i oglądam filmy, bo na nic innego nie mam siły. (Ale z napisami lub i bez nich - jedna i druga opcja wymaga mojego skupienia.)

Ale udało mi się ogarnąć kolczyki dla przyjaciółki, które już dawno planowałam wykonać.


Bardzo jej się spodobały na szczęście. I mi również więc sobie też takie machnę, ale żeby nie były identyczne, zamiast białego sobie zrobię lekki brąz, bo podoba mi się takie zestawienie :)



A filmy, które ostatnio obejrzałam, to wybór trochę bardziej ambitny:

"Love story" (1970)
"Mechaniczna pomarańcza" (A Clockwork Orange, 1971)
"Piknik pod wiszącą skałą" (Picnic at Hanging Rock, 1975)

lspahracc

"Mechaniczna pomarańcza" zdecydowanie wymiata. Rewelacyjny film :) Mam teraz cel przeczytać książkę, na podstawie której został on nakręcony - ale w oryginale. Żeby w pełni cieszyć się urodą narracji i dialogów (kto widział lub czytał, ten zrozumie o co mi chodzi). A do tego muszę się perfect nauczyć angielskiego.

"Piknik..." dla wielbicieli filmów budzących niepokój (choć wszystko prezentuje się pozornie sielankowo).

A "LS".. Cóż, każdy o tym na pewno kiedyś słyszał. Mnie się podobał, ale bez szału.

Pozdrawiam ;)
wtorek, 27 września 2011
Kolczykowo
Już tydzień temu miałam gotowe obie pary, ale jakoś się nimi jeszcze nie pochwaliłam.

Ta-daaam:


Kolczyki w stylu Shamrock oraz pościelowe kwieciste :)


Pościelowe - bo kwiatki wycięłam z poszewki na poduszkę zakupionej w Szmizjerce (ulubiony sklep z odzieżą używaną :P) Z jednej strony są żółte kwiatki a z drugiej różowo-czerwone. Podusie miały być bardziej okrągłe, ale niezbyt mi to wyszło. Metalowe różyczki pochodzą z rozłożonych na części starych kolczyków ;)


Shamrock Style! Kolczyczki w sam raz na dzień Świętego Patryka :D Też dwustronne - identico z obu stron.


Zbliżenie na złotą obwódkę (i przy okazji zszycie, z którym mam mega problemy zawsze...)

A tak sprawa ma się z jesiennymi misiami:

Parasol nie ma rudych tylko bordowe trójkąty, bo nie znalazłam w swoich zasobach żadnych rudości. Do listków jednak wypadałoby coś zakupić, bo nie zrobię bordowych liści?! Może jakiś pomarańcz się znajdzie..

A tutaj wyrwane ze snu JUŻ zaprzyjaźnione kicie - Jolka i Strzałka. Początki miały trudne, ale teraz całe dnie mogłyby razem wariować.

Pozdrawiamy ;)
wtorek, 13 września 2011
Dzyń, dzyń, dzyń!!
Koniczynki z poprzedniego wpisu oczywiście będą kolczykami, wszyscy zgadli ;) ale na razie nie miałam czasu ich skończyć... Oj, dużo się ostatnio dzieje. Ale lepiej dużo niż nic ;)

Ale i tak zdziałałam przez ten czas conieco. Na przykład kupiłam i złożyłam komodę z pięcioma szufladami - robiłam to sama samiusieńka, tata tylko pomógł ją ustawić i zamocować uchwyty. Robiąc to doszłam do wniosku, że w dzisiejszych czasach meble są jak zestawy do robótek. No bo masz pokazane co ma wyjść, jak to zrobić, materiały do tego i męcz się sam. Zupełnie jak np. zestaw do haftu - jest wzór, są materiały i do roboty!

A poza tym pochwalę się mymi cudnej urody kolczykami. Pewnego wieczoru mnie olśniło i natychmiast zabrałam się do dzieła.



Pewnie wiele osób dostrzeże podobieństwo z dzwoneczkami wielkanocnych zajączków firmy Lindt. Nie jest ono przypadkowe :P Szybciutko je zrobiłam i mam frajdę z noszenia ich. Myślałam, że będzie troszkę obciach i założę je ze dwa razy (na Boże Narodzenie, bo mi się kojarzą), ale fajnie wyglądają, mój Mężczyzna zaakceptował (choć spodziewałam się wrednych docinków) i pokochałam je gorąco.


Są tylko trochę zszyte żeby kokardki się nie rozleciały, bigle też przyszyłam, a końce tasiemki lekko opaliłam przy świeczce, żeby się nie siepało.

P.S. Do kwestii kotów powrócimy niebawem, bo to szalenie ciekawe zagadnienie ;P
piątek, 19 sierpnia 2011
Pierwsze haftowane kolczyki! + c.d. Klimcika
Udało mi się dziś skończyć prześliczne kolczyki z haftem krzyżykowym. Wzorowałam się na instrukcji wykonania z gazetki "Hafty Polskie: Twórcze Inspiracje" Zanim się za to zabrałam byłam pewna, że to taaaki banał, że w jeden wieczór to dziabnę. Okazało się, że sztuka rękodzielnicza bywa wymagająca. Co innego samo haftowanie, a co innego nadanie określonej formy i wykończenie dzieła. Przy zszywaniu obu stron kolczyka trochę sobie paluszki uszkodziłam, bo z naparstka korzystać nie potrafię, choć parę razy próbowałam.

Tak wyglądają przykłady z gazetki:

A tu moje kolczyczorki:

Tak to wyglądało na etapie wyszywania. Oczywiście nie trzymałam się zamierzeń z gazetki - inne kolorki, w tym metalizowane dwie, oraz koraliki zamiast białych krzyżyków.

I takie są skutki:


Dodałam od siebie też koraliki i ogólnie trochę dłuższe przyłączenie do bigli - lubię jak się kolczyk dyndoli i już :P


Bardzo mi się podobają. Wymagają trochę więcej pracy niż myślałam, ale uważam, że warto. Niedługo zabieram się za zrobienie podobnych dla przyjaciółki :)

A tu jeszcze kawałek miniaturki, której brakuje tylko tła i kilku backstitchy. Też całkiem fajnie się prezentuje.

Z bliska szczegóły:


Następnym razem Klimcik będzie już na tip-top wykończony i piękny ;)

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga