Ja, zwana również Odonatą - Haftuję, wariuję, dekoruję!

Wpisy z tagiem: Pocałunek

sobota, 27 sierpnia 2011
G. Klimt - Pocałunek (finished!)
A więc stało się. Udało mi się dziś skończyć pierwszą miniaturkę!

Odpowiadając na pytanie, które zadała kryzysowazona (przy okazji dziękuję za odwiedziny, komentarz i pozdrawiam serdecznie ;)) oświadczam wszem i wobec, że wyszyję wszystkie pięć miniatur (no, ewentualnie cztery, bo jedna mi jakoś nie podchodzi - postaci wyglądają jak dwóch facetów więc...pażijom uwidim :P). Jednak będę je haftować nie pod rząd i nie obiecuję, że prędko się to stanie ;). W końcu trzeba sobie urozmaicać życie - nie samym Klimtem człowiek żyje.

Teraz czekają mnie ciężkie poszukiwania idealnych ramek do całej serii. Mama radzi cienkie złote, drewniane. Ja nie jestem przekonana do tego złota i chyba stawiam na ciemnobrązowe. Albo trzy brązowe i dwie złote - lub odwrotnie (albo pół na pół w wariancie czterech).

W każdym razie oto mój "Pocałunek":


Te ciapki żółte pozwoliłam sobie dodać choć we wzorze ich nie było. Ale tło w dwóch odcieniach ciemnego brązu byłoby zbyt przytłaczające i chciałam jakoś je rozweselić i rozjaśnić.



It's in the detail!!








Zauważyłam, że przy wpisie "Ku pokrzepieniu serc" dałam tylko zdjęcia luźnego haftu, a lubemu dałam w trochę lepszej wersji, bo obciągnięty na grubej tekturze. Nawet nieźle się prezentowało. Kochany się ucieszył i postawił w widocznym miejscu.


Także jeszcze raz przypominam o pozytywnym myśleniu ;)
Pozdrawiam odwiedzających i komentujących. Cieszę się, że robi się Was więcej ;)

piątek, 19 sierpnia 2011
Pierwsze haftowane kolczyki! + c.d. Klimcika
Udało mi się dziś skończyć prześliczne kolczyki z haftem krzyżykowym. Wzorowałam się na instrukcji wykonania z gazetki "Hafty Polskie: Twórcze Inspiracje" Zanim się za to zabrałam byłam pewna, że to taaaki banał, że w jeden wieczór to dziabnę. Okazało się, że sztuka rękodzielnicza bywa wymagająca. Co innego samo haftowanie, a co innego nadanie określonej formy i wykończenie dzieła. Przy zszywaniu obu stron kolczyka trochę sobie paluszki uszkodziłam, bo z naparstka korzystać nie potrafię, choć parę razy próbowałam.

Tak wyglądają przykłady z gazetki:

A tu moje kolczyczorki:

Tak to wyglądało na etapie wyszywania. Oczywiście nie trzymałam się zamierzeń z gazetki - inne kolorki, w tym metalizowane dwie, oraz koraliki zamiast białych krzyżyków.

I takie są skutki:


Dodałam od siebie też koraliki i ogólnie trochę dłuższe przyłączenie do bigli - lubię jak się kolczyk dyndoli i już :P


Bardzo mi się podobają. Wymagają trochę więcej pracy niż myślałam, ale uważam, że warto. Niedługo zabieram się za zrobienie podobnych dla przyjaciółki :)

A tu jeszcze kawałek miniaturki, której brakuje tylko tła i kilku backstitchy. Też całkiem fajnie się prezentuje.

Z bliska szczegóły:


Następnym razem Klimcik będzie już na tip-top wykończony i piękny ;)

środa, 10 sierpnia 2011
Czuba układa puzzle
Uwielbiam wszelkiego rodzaju gry logiczne, strategiczne, krzyżówki oraz...puzzle. Za to nie znoszę chyba najbardziej znanej i lubianej rozrywki z użyciem mózgu, czyli Sudoku... Może to te cyferki, a ja z matmy generalnie leżę? Przepadam tez za grami karcianymi - takimi z normalnej talii - bo w Magic'a grałam może ze dwa, trzy razy i nie wsiąkłam.
Puzzle są bardzo fajną rozrywką. Od najmłodszych lat lubiłam się nimi bawić. Malutkie puzzle z bajek Disney'a albo z Czarodziejką z Księżyca były najlepszą nagrodą po wizycie u lekarza:) Puzzle pomagają się wyciszyć, trzeba się nad nimi trochę skupić i dużą przyjemność daje znalezienie pasujących kawałków. :) Żałuję tylko, że zazwyczaj nie mam za bardzo miejsca ani czasu żeby je układać.
Ale teraz jako, że rodziców nie ma, wolny jest duży stół w ich pokoju i bezkarnie mogę go zajmować.

Puzzle, tak samo jak robótki ręczne, mają dobry wpływ na pamięć i koncentrację. Poprawiają koordynację oko-ręka, a tym samym zręczność. Czyli jest to ogólnie dobre ćwiczenie dla mózgu ;)

Ktoś przeglądający bloga może dojść do wniosku, że mam jakąś manię klimtową... A to dlatego, że zaczęłam układać "Pocałunek" Klimta. Haft jeszcze nie skończony (jakoś ostatnio nie mam nastroju), a zabrałam się za ten sam obraz w formie puzzelków. I znowu ujawnia się to, że mam problem z kończeniem różnych rzeczy, bo dwa inne obrazki puzzlowe leżą napoczęte i nie tykane od jakiegoś roku.

A to pocałunkowe puzzelki:




Puzzle są firmy Piatnik, mają 1000(tysiąc) kawałków, wyjdzie z nich obrazek wielkości 67.5x44.1 cm.
czwartek, 04 sierpnia 2011
Czuba haftuje Klimta! - odsłona trzecia
Trochę chaosu panuje przy moim haftowaniu tej miniaturki. Co chwila stwierdzam, że kolory nie takie, albo za duże prześwity... Np. czuprynka całującego została zlikwidowana i haftnięta na nowo, trochę jaśniejszym kolorkiem. Ale bardzo chcę mieć ten obrazek więc robię kroczek do tyłu wypruwając i znów pełna energii prę do przodu :)

Na zdjęciu kolorki zupełnie nie wyszły - fotka przy słabym, sztucznym oświetleniu, robiona z fleszem...
Całowana nie ma różowych włosów! Są...nawet nie wiem jak nazwać ten kolor...chyba miedziane?



Na zdjęciu te prześwity straaaasznie rażą...na szczęście w rzeczywistości jest trochę lepiej.
O, a te puste fragmenciki w szacie Całującego zostawiam sobie na deser - znajdzie się tam metalizowana, złota mulinka (strasznie, strasznie nie lubię haftować metalizowanymi...;/)
Kiedyś zrobię lepsze zdjęcie i  wszystko zaprezentuję elegancko :)
niedziela, 31 lipca 2011
Czuba haftuje Klimta! cd.
Tak się prezentuje teraz. Ta-daaam:

Jakoś nie miałam w ogóle przez weekend na to czasu, ale jutro rodzice wybywają więc mam dwa tygodnie na spokojne siedzenie z robótką w ręku, nikt nie będzie mnie rozpraszał :) Może i drugą miniaturkę zdążę :D
czwartek, 28 lipca 2011
Czuba haftuje Klimta! cz.1
Jak już pisałam lubię szperać po Internecie szukając wzorów do haftu krzyżykowego. No i na chomiku wyszperałam coś czego właśnie potrzebowałam :)

Uwielbiam twórczość Gustava Klimta i od dawna rozglądałam się za jakimś prostym wzorem jego obrazów, a zwłaszcza obrazu "Pocałunek". Tylko nie jakiś na gobelin półmetrowy czy większy, ale coś mniejszego - lubię mieć szybko efekt i gotową prackę :P Haftowanie jednego dziełka przez rok na razie mnie nie interesuje. Znalazłam coś w sam raz! Miniatury czterech obrazów Klimta :)

Tak wyglądają podobno wyhaftowane:


Jak tylko magnolie wyszły z warsztatu trzeba czymś zająć rączki. Tak więc zaczęłam przygotowania, sprawdzanie czy mam odpowiednie kolorki... Szykowanie...



No i do dzieła! Wyszywa się bardzo fajnie i gdyby nie to, że zaraz wychodzę spotkać się z przyjaciółmi, pewnie dziubałabym to do rana, albo i dłużej :P
Tak wygląda na razie:



A teraz lecę! Papa ;)

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga