Ja, zwana również Odonatą - Haftuję, wariuję, dekoruję!
Kategorie: Wszystkie | Haft Krzyżykowy | candy | decoupage | inne | puzzle | roślinki | sport | zakupy
RSS
poniedziałek, 19 marca 2012
Zakładeczka
Milion lat mnie tu nie było...tak wyszło, no ale trudno.
Ale nic dziwnego, bo chyba od dwóch miesięcy nie postawiłam ani jednego krzyżyka!!!
Tylko na Boże Narodzenie kilka ozdóbek zrobiłam - nimi się pochwalę przy odpowiedniej okazji (najodpowiedniejszy będzie grudzień:P) i wyszyłam jeszcze, jakoś w styczniu, zakładkę do książki.

Taką oto:


Wypróbowałam przy okazji, że klej do materiału ma ogromny sens. Zamiast męczyć się z przyszywaniem, po prostu posmarowałam kanwę odrobiną kleju w strategicznych miejscach i przykleiłam do taśmy satynowej. Trzyma się elegancko i wygląda równie stylowo ;)

A po zakładce...
Od tego czasu totalne nic.
Ale mam teraz małą mobilizację i w końcu powinnam mieć odrobinę czasu. Jutro wybieram wzór i zaczynam dłubanie w kanwie ;)

poniedziałek, 21 listopada 2011
Pingwinki małe dwa :)
Oj...czasu ostatnio mało się zrobiło...
Kształcę się w zakresie ruchu drogowego (ja??szok!), pierwszej pomocy, a już za chwilę jazdy samochodem(szok2)... Trochę mnie to przeraża. Bo nigdy w życiu nie prowadziłam samochodu, nawet nie uruchamiałam silnika, a tu od razu na głęboką wodę, na ruchliwe ulice Warszawy?... Ojejej... Bądźmy dobrej myśli ;)

Przez to, przez studia i popiątkowego kaca-giganta(nawet najlepszym może się zdarzyć ;P) jestem bardzo do tyłu z robótkami świątecznymi. Materiały na aniołki leżą i kwiczą. Obrazek dla rodziców mego Ukochanego nawet nie wybrany...

Udało mi się jedynie wykrzyżykować takie maleństwa:







Dwa pingwinki i słodkie, świąteczne ciasto to tego :)
Pewnie będą z nich ozdoby na choinkę.

Największe z maleństw ma 7x6 cm.
Wzorki z zeszłorocznego Wydania Specjalnego Sabriny. Tegoroczny numer jakoś gorzej mi podchodzi.
 
Zdjęcia słabe i w ogóle beznadziejne (uprzedzam ewentualnych hejterów :P). W dodatku przy ciachu różowo - no bo mazak znikający postanowił nie znikać. Dam mu jeszcze trochę czasu, jak nie zniknie to trzeba będzie namoczyć.

Pozdrawiam ja i pingwinki małe dwa! ;)
czwartek, 10 listopada 2011
Kolejne kolczyczki haftowane
Kilka dni temu udało mi się skończyć krzyżykowe kolczyki, o których już wspominałam. Kolorystycznie podobne do pierwszych tego typu jakie zrobiłam i już kilka osób, którym je pokazałam stwierdziło, że przecież już je widzieli ;]
Ale zapewniam te są nówki sztuki, dopiero zeszły z warsztatu.



Na zdjęciu nie bardzo widać, ale są tu użyte dwie metalizowane mulinki - fioletowa i taka fikuśna złoto-żółto-zielona (ta druga DMC- jedyna w moich zbiorach, cena przerażająca! I nie bardzo rozumiem czemu, haftowało się tak samo beznadziejnie jak połowę tańszą inną metalizowaną :P)



Słabe te zdjęcia wyszły, za co przykro mi ogromnie, ale nic nie poradzę ;)
Pozdrawiam ;)
sobota, 05 listopada 2011
Dziś się pochwalę nowymi kolczykami.

Na dobrą sprawę po prostu przyczepiłam koraliki do bigli i na tym koniec mojej twórczości :P Uważam, że ciężko to nazwać własną robótką, bo inna sprawa gdyby było więcej elementów, jakieś kombinacje, świry-bajery... A tu takie hop-siup i kolczyki, banał :P

Ale i tak są fajniutkie i mi się przydadzą.

Nr 1. Czarne kulki z białymi żyłkami - agat antyczny.
Na zdjęciach nie całkiem widać jaką mają fajniutką fakturę, a szkoda.



U znajomej mojej mamy zamówioną mam z nich bransoletkę.
Jak trafiłam na te koraliki na stoisku, to stwierdziłam, że przecież przydadzą mi się do niej kolczyki.



Jest to dosyć ciężki kamień, ale za to bardzo elegancko się prezentuje. Nawet w moim marnym wykonaniu :P
Nie mogę się doczekać aż dostanę bransoletkę :)

A tu w uchu:


Nr 2. Lekkie czarno-białe kulki z metalowymi rozetkami.



Te koraliki pochodzą z naszyjnika, który dostałam kiedyś gratis do swetra. Był paskudny (oprócz tych ładnych kulek było kilka rodzajów aluminiowego łańcucha - wszystko zionęło kiczem i tandetą na kilometr) a do tego był zbyt krótki, ale całe szczęście go nie wyrzuciłam.



Ogólnie, to jakoś słabo mi idzie ostatnio kończenie zaczętych robótek. Dwie pary kolczyków są w trakcie wytwarzania (z czego jedne - haftowane już chyba drugi tydzień) i nie widać końca.... Musze się ogarnąć!
piątek, 04 listopada 2011
Aniołki na choinkę
W niedzielę po mszy sprzedawano różne drobiazgi, z których dochód idzie na misje. Oczywiście większość przedmiotów była ręcznej roboty. Mojej mamie spodobał się aniołek z koronki na choinkę. Kupiła go i dumna z siebie przyniosła do domu.



Aniołek jest fajniutki i na prawdę prosto wykonany! :D Jak tylko go zobaczyłam, postanowiłam naprodukować wiele innych inspirowanych tym.
Składa się z trzech kawałków koronki (1-spódniczka, 2-główka, 3-skrzydełka). Wszystko połapane nitką i przewiązane wstążką służącą jednocześnie do wieszania.

Zrobiłam już pierwszego aniołka, z resztek znalezionych w szufladzie. Prezentuje się tak:



Spódniczka z kawałka odciętego kiedyś od podszewki sukienki (dzięki temu jest lamówka). Główka z waty i kawałka szerokiej wstążki. Skrzydełka z lekkiej koronki, złożonej i na dole przymarszczonej. Owinięte połyskującym sznurkiem.
Wszystko w kolorze lekkiego ecru.

Następne może będą ładniejsze? :D
Już od dwóch lat mieliśmy aniołkowe choinki, ale coś czuję, że tegoroczna będzie wybitnie anielska :D

Tutaj anioły pozują razem:



Pozdrawiam! ;)
sobota, 29 października 2011
Rocznicowy hafcik - miszmasz
Mieliśmy z moim A. czwartą rocznicę dnia, w którym zupełnie straciliśmy rozum i stwierdziliśmy, że "możemy spróbować być parą". Muszę przyznać, że nie było w tym ani odrobiny rozsądku, ale widocznie tak musiało być - przecież ciągle ze sobą jesteśmy i żyć bez siebie byśmy nie umieli.

Mogłabym jeszcze dużo na ten temat pisać, bo cały czas analizuję jakim to dziwnym zbiegiem okoliczności wszystko się zdarzyło, a jeszcze dziwniejsze, że tak dobrze funkcjonuje :P

Nie byłabym sobą gdybym nie przygotowała dla niego jakiegoś haftowanego bambetla. (Przy następnej okazji muszę się powstrzymać, bo niedługo całe mieszkanie będzie miał w haftach :P) 

Miałam fikuśną ramkę z promocji w Jysku, ale nie miałam motywu.
Czyli zaczęło się kombinowanie.... pojawił się kot...pojawił się napis po angielsku...napis po francusku...serducho...i dalej jakoś się to rozwinęło. Wyszedł taki oto miszmasz:



Nie jest to wybitna praca, ale co tam. Miałam frajdę, a efekt jest całkiem urokliwy.


Kwiatuszki wyszły prześlicznie, jako jedyne w tym bałaganie. Kiedyś z nich jeszcze skorzystam.


Ogólnie każdy element jest z innego schematu. Dużo też mojej prywatnej fantazji. Oczywiście ważki nie mogło zabraknąć.


A tu w dyndającej ramce, która jest super i jak będziemy mieć z A. w końcu jakąś fajną fotkę to się ją w nią wpakuje i ramka będzie witała wchodzących w przedpokoju :) (a dla hafcidła wymyśli się nowe zastosowanie).

Gorąco pozdrawiam zaglądających tu czasem ;)
środa, 19 października 2011
Dawno mnie nie było :P
Ale ciągle coś. Najpierw melodramat. Dlaczego kobiety i mężczyźni myślą w zupełnie inny sposób?? To wiele utrudnia. Potem zrobiłam sobie długi weekend, bardzo imprezowy, aż za bardzo :P A na studiach zaczyna się robić lawina naukowa... Także szaleństwo.
Na robótki jakoś czasu brakuje. Zwłaszcza, że w wolnych chwilach siedzę i oglądam filmy, bo na nic innego nie mam siły. (Ale z napisami lub i bez nich - jedna i druga opcja wymaga mojego skupienia.)

Ale udało mi się ogarnąć kolczyki dla przyjaciółki, które już dawno planowałam wykonać.


Bardzo jej się spodobały na szczęście. I mi również więc sobie też takie machnę, ale żeby nie były identyczne, zamiast białego sobie zrobię lekki brąz, bo podoba mi się takie zestawienie :)



A filmy, które ostatnio obejrzałam, to wybór trochę bardziej ambitny:

"Love story" (1970)
"Mechaniczna pomarańcza" (A Clockwork Orange, 1971)
"Piknik pod wiszącą skałą" (Picnic at Hanging Rock, 1975)

lspahracc

"Mechaniczna pomarańcza" zdecydowanie wymiata. Rewelacyjny film :) Mam teraz cel przeczytać książkę, na podstawie której został on nakręcony - ale w oryginale. Żeby w pełni cieszyć się urodą narracji i dialogów (kto widział lub czytał, ten zrozumie o co mi chodzi). A do tego muszę się perfect nauczyć angielskiego.

"Piknik..." dla wielbicieli filmów budzących niepokój (choć wszystko prezentuje się pozornie sielankowo).

A "LS".. Cóż, każdy o tym na pewno kiedyś słyszał. Mnie się podobał, ale bez szału.

Pozdrawiam ;)
poniedziałek, 10 października 2011
Próbuję szczęścia w Candy :)

Pasje Elżbiety

obrazek

PS. Jakoś straciłam zapał do haftu nagle... Te misie szły tak opornie, że.to.poezja...
Ale mam teraz zaplanowaną kolejkę prac (na szczęście z normalnych schematów) wiec trzeba się za to zabrać...jakoś pójdzie.
A zresztą tak tylko gadam, że mi się nie chce - jak zacznę to pewnie nie będę mogła przestać :P
16:30, odonata , candy
Link Komentarze (2) »
czwartek, 06 października 2011
Misiaczki jesienne i odpicowane pudełko po butach ;)
Misie skończyłam już w sobotę, wręczyłam w dniu urodzin w poniedziałek. Cudem zdążyłam, bo schemat był bardzo niewyraźny. Błędów zrobiłam co niemiara, ale ważne, że efekt końcowy jest całkiem sympatyczny :)



Tu w ramce z Rossmanna (okazyjna cena :D), niestety okazało się, że nie ma wieszaczka, a tylko podstawkę... Ale może majster sobie coś wymyśli.

Załapał się nawet mój kciuk :P A na paznokciu lakier z serii Magic Cracking - dziwne, że zrobił się na to taki boom. Niby wygląda fajnie, ale DZIWNIE (i zmywa się baaardzo ciężko...) Ale to taka dygresja, sorki :P

Misie bliżej:


Wyhaftowane na kanwie ecru, 54/10. Rozmiar samego obrazka (bez liści) to 13 cm x 14cm

A obrazek i dalszą część prezentu zapakowałam do pudełka po butach oklejonego papierem do prezentów.  Wiele razy już to robiłam, ale pierwszy raz pudło tego typu. No i użyłam do tego płynnego kleju do papieru - nigdy więcej. Klej w efekcie był wszędzie. Lepiej jest używać taśmy dwustronnej. Albo zrobić to po dekupażowemu.


Nie ma pokrywki. Otwiera się tak na bok,o:


Wielkie pozdrowienia dla odwiedzających!!! A zwłaszcza komentujących :)

miekkie.kapcie - Dzięki wielkie za link do kursiku. Na 1000% skorzystam :D Już byłam na poszukiwaniu liści. Ale u mnie w lesie, na działce, są prawie same sosny, a w Warszawie, w mojej okolicy drzewa są praktycznie zielone... Muszę chwilkę poczekać.
wtorek, 27 września 2011
Kolczykowo
Już tydzień temu miałam gotowe obie pary, ale jakoś się nimi jeszcze nie pochwaliłam.

Ta-daaam:


Kolczyki w stylu Shamrock oraz pościelowe kwieciste :)


Pościelowe - bo kwiatki wycięłam z poszewki na poduszkę zakupionej w Szmizjerce (ulubiony sklep z odzieżą używaną :P) Z jednej strony są żółte kwiatki a z drugiej różowo-czerwone. Podusie miały być bardziej okrągłe, ale niezbyt mi to wyszło. Metalowe różyczki pochodzą z rozłożonych na części starych kolczyków ;)


Shamrock Style! Kolczyczki w sam raz na dzień Świętego Patryka :D Też dwustronne - identico z obu stron.


Zbliżenie na złotą obwódkę (i przy okazji zszycie, z którym mam mega problemy zawsze...)

A tak sprawa ma się z jesiennymi misiami:

Parasol nie ma rudych tylko bordowe trójkąty, bo nie znalazłam w swoich zasobach żadnych rudości. Do listków jednak wypadałoby coś zakupić, bo nie zrobię bordowych liści?! Może jakiś pomarańcz się znajdzie..

A tutaj wyrwane ze snu JUŻ zaprzyjaźnione kicie - Jolka i Strzałka. Początki miały trudne, ale teraz całe dnie mogłyby razem wariować.

Pozdrawiamy ;)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga